Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek w życiu padnę ofiarą terroru. A już przenigdy nie uwierzyłabym, że będzie to jarzmo narzucone przez czternastolatka. Mój syn Patryk ubzdurał sobie, że zmusi mnie do kupienia mu bluzy Labirynt. Nie wiem co to za firma i czemu akurat na nią przyszła mu ochota, jednak myślę, że zabrał się do tego ze złej strony.
Po pierwsze, jeśli chciał dostać prezent, to mógł zwyczajnie poprosić. Mój mądry synuś za to postanowił mnie terroryzować. Najpierw mówi, że ma sprawdzian z matematyki i jak mu nie kupię wymarzonej bluzy Labirynt to specjalnie się nie nauczy, odda pustą kartkę i dostanie banie. Muszę przyznać, że rozbawił mnie ten pomysł i chciałam go sprawdzić.
Bluzy Labirynt nie kupiliśmy, a Patryk po trzech dniach przyszedł do domu z jedynką z matmy. Poirytowało mnie to, więc dałam mu karę. Nie może wieczorem siedzieć przy komputerze, więc cały czas słucha muzyki na słuchawkach. Zagroził, że jak nie kupię mu bluzy Labirynt to nigdy nie zdejmie już słuchawek.
Na początku mi się nawet spodobało, bo był twardy i chodził w słuchawkach w ogóle się do mnie nie odzywając. Przestało być śmiesznie, gdy siedział tak na lekcjach i nie reagował na słowa nauczycielki. Wezwali mnie do szkoły. Dyrektor pytał mnie dlaczego nie chcę synowi kupić bluzy Labirynt. Czy to normalne!?
