No nie mogę uwierzyć w tego małego potwora, którego zrodziło moje łono. To jest przecież przesada. Dopiero co przez niemal miesiąc walczył ze mną o bluzę tego labirynta. Byłam już bliska zgodzenia się, żeby tylko dał mi spokój, aż nagle okazało się, że odpuścił.
Przez tydzień był w tym temacie zupełny spokój. To było podejrzane. W końcu zaatakował z tematem Familia Dead Brain. Z początku nie wiedziałam co ma na myśli, aż mi pokazał. To marka odzieżowa, która na swoich ubraniach ma potwory, mózgi wylewające się z czaszek, oczy poprzebijane nożami, flaki i różne tego typu obrazki. Od razu mi się spodobało!
Mówię Patryczkowi, że to idealne ubrania dla niego i w ogóle ta Familia Dead Brain to powinna być mojego nowa rodzina, bo chyba pasuje lepiej do nich, niż do mnie. Ale się uśmiałam. A syn mój się tak zdenerwował, że już nie odzywał się do mnie przez cały dzień. Przeprosiłam go i zaznaczyłam, że to był tylko niewinny żarcik. Szybko odpuścił. Tym razem punkt dla mnie, ale nawet się nie łudzę, że to koniec naszej walki. Już wiem, że najdalej za tydzień wjedzie we mnie z nową amunicją.
